Ostatnie kilka lat obfitują w programy, gdzie do konkursu startują gwiazdy, pokornie dające się oceniać polskiemu widzowi. Wiemy już jak gwiazdeczki tańczą, widzieliśmy jak jeżdżą na lodzie to musimy jeszcze usłyszeć jak śpiewają. Jak oni śpiewają to tym razem polsatowski sposób na przyciągnięcie widzów. To kolejny program gdzie ludzie „znani”, a którzy zaliczyli już poprzednie tego typu formuły, mogą się jeszcze raz pokazać na antenie innej stacji. A nuż będą to drzwi to większego medialnego zainteresowania. Program pojawił się na antenie w 2007 roku w Polsacie na licencji brytyjskiej i co ciekawe był pierwszą zagraniczną wersją tego show. Jak oni śpiewają doczekało się aż pięciu edycji i w każdej z nich do konkursu zaproszone były gwiazdy najróżniejszych polskich seriali. Nie trzeba chyba tłumaczyć co było przedmiotem konkursu, gdyż sama nazwa nie pozostawia nic do ukrycia. Wokalne talenty uczestników oceniało czteroosobowe jury: Edyta Górniak, Rudi Schuberth, Elżbieta Zapendowska oraz czwarty juror (w każdy odcinku inny). Program był „bardzo głośny”, czasem barwny, czasem przydługawy, ale najczęściej żenujący. Zagadką jest dla mnie to, dlaczego pewne niezaprzeczalne osobowości z ugruntowaną już pozycją zawodową i nazwiskiem, które jest ich marką, zgadzały się na udział w takim marnym show. Być może uczestnikami tego typu programów byli ludzie, którzy mieli przysłowiowe „parcie na szkło”, pokazać się byle gdzie, byle mnie widzieli:) Bardzo się cieszę, że doczekaliśmy się w końcu ostatniej edycji i rok 2010 będzie wolny od dziwaczejącej Edyty Górniak, „kosmicznej” pary prowadzących Kasi Cichopek i Krzysztofa Ibisza i tych wszystkich polskich gwiazd, których już każdy talent został odkryty.
Jak oni śpiewają?
18 stycznia 2010Idol
15 stycznia 2010Idol to jeden z pierwszych programów typu talent show zaadaptowany na potrzeby polskiej telewizji. I podobnie, jak dzieje się z nowościami, bardzo szybko zdobył on w Polsce ogromną popularność. Formuła programu była moim zdaniem całkiem udana, bohaterami byli ludzie, którzy chcieli się sprawdzić wokalnie, zresztą z różnym dla nich skutkiem. Przeczytaj resztę tego wpisu »
Gwiazdy tańczą na lodzie
13 stycznia 2010We wrześniu 2007 roku telewizyjna 2 rozpoczęła nowy sezon serwując swoim widzom show, które moim zdaniem przebiło w niechlubny sposób wszystko, co to dej pory zaadoptowały inne telewizje by przywiązać do siebie widzów. Na fali tvnowskich sukcesów Tańca z gwiazdami, ktoś w telewizji polskiej nie chciał być gorszy i myślał, że powtórzy sukces rywali programem Gwiazdy tańczą na lodzie. Formuła programu była dosyć podobna, zaproszone „osobowości” miały stanąć do konkursu jazdy figurowej na lodzie, każda pod opieką profesjonalnego łyżwiarza. Program nie był najlepiej przygotowany, przydługawy, nudny, a ponieważ polski widz nie przywykł do oglądania takiej ilości często miernej jazdy na łyżwach, na szczęście miał tylko 3 edycje. Producenci postawili na szokowanie widzów i do jury konkursu zaprosili Dorotę Rabczewską. Doda świetnie wywiązywała się ze swej roli, szokowała, oceniała, a tłem dla niej byli pozostali członkowie jury: Włodzimierz Szaranowicz (1-3), Maria Zuchowicz (1-2), Igor Kryszułowicz (1-2), Renata Aleksander (3) i Tomasz Jacyków (3).
Kilkanaście męczących odcinków każdej z trzech serii, szczęśliwie przetrzymały trzy pary, i to one zostały zwycięzcami pojedynku: Olga Borys i Sławomir Borowiecki, Aleksandra Szwed i ponownie Sławomir Borowiecki, Samuel Palmer i Agnieszka Dulej-Urbańska.
Widząc programy takie jak wyżej opisany, zajmujące całkiem dobry czas antenowy piątkowych wieczorów, ze zrozumieniem podchodzę do decyzji tysięcy a może i setek tysięcy zniesmaczonych widzów, którzy kategorycznie odmawiają płacenia abonamentu na telewizję publiczną. Nie widzę w tego typu żenujących programach żadnej misyjności, żadnej atrakcji dla oka czy też ucha polskiego widza. Niestety po emisji Gwiazdy tańczą na lodzie cała Polska nie rzuciła się na lodowiska, a dzieci nie zapisują się owczym pędem na zajęcia z jazdy na łyżwach. Ciekawe dlaczego?